Ta dam. Oto specjalnie dla was wstawiam opowiadanie mojego autorstwa. Trochę schrzaniłam końcówkę, ale podoba mi się ono. To miłego czytania! :*
P.S. Nie zwracajcie uwagi na imiona głównych bohaterów. Po prostu byłam zbyt leniwa, żeby coś innego wymyślać.
------------------------------------
Muzyka: KLIK
Koniec naszym początkiem
- Boże Patryk jesteś nie do wytrzymania! Jak ty w ogóle mogłeś pomyśleć, że ja? Że ja!? Naprawdę się z nim całowałam? - krzyczałam ze śmiechem na mojego chłopaka patrząc się na ekran laptopa na którym widniała jego postać
- O jezu weź już skończ. Wiesz, że jestem o ciebie bardzo zazdrosny - po pokoju rozniósł się lekko zniekształcony przez słabą jakość połączenia głos.
Zaśmiałam się jeszcze raz z wypowiedzi Patryka i spojrzałam na ekran mojego telefonu, który zaczął wibrować.
- Czemu do mnie dzwonisz? - spojrzałam na blondyna ze zdziwioną miną.
- To nie ja
Przesunęłam palcem po ekranie odbierając połączenie.
- Słucham?
- Dzień Dobry Gaby.
- Dzień Dobry. Czy coś się stało? - odpowiedziałam kobiecie pokazując niemo chłopakowi, że to jego mama.
- Tak i nie. Rozmawiasz teraz z Patrykiem?
- Tak
- A mogłabyś go poinformować, żeby ruszył swój tyłek i zszedł do nas na dół, bo już wychodzimy? - zaśmiałam się krótko z powodu dla którego mama miśka do mnie dzwoni
- Oczywiście, zrobię to z miłą chęcią.
- Dziękuję ci skarbie. To dowidzenia i miłego dnia.
- Nawzajem. Dowidzenia.
- Czego chciała? - wypalił Patryk nim zdążyłam się rozłączyć za co skarciłam go wzrokiem.
- Rose.. - tak mówię po imieniu o jego mamię. Tak już mam, sorry. - ... prosiła, żebyś podniósł swój seksowny tyłek i zszedł na dół, bo macie już wychodzić.
- O kurde na śmierć zapomniałem. Naprawdę muszę już iść skarbie. Odezwę się później. Kocham cię. Pa! - powiedział szybko zakładając koszulkę i rozłączając połączenie nim zdążyłam odpowiedzieć.
Albo mi się wydawało, albo on coś ukrywa. Cóż. Dowiem się w swoim czasie. Podniosłam się z podłogi i zeszłam na dół po coś do picia. Nalewałam soku do szklanki gdy mój telefon ponownie zaczął wibrować.
- Kto znowu? - spojrzałam na ekran i wywróciłam oczami - Misiek pięć minut temu skończyliśmy rozmawiać. Co się dzieję?
- Dwie rzeczy. Pierwsze : mój tyłek na serio jest seksowny? - ponownie wywróciłam oczami ale mu odpowiedziałam.
- Tak kochanie. Szczególnie w tych brązowych rurkach.
- Mmm. Dobrze widzieć. A po drugie nie powiedziałaś mi, że mnie też kochasz. - dodał chłopak już poważnie. O co chodzi? Zaczynam się martwić.
- Słońce moje najdroższe przecież wiesz, że kocham cię najbardziej na świecie i oddałabym za ciebie życie
- Ja ciebie też i cholernie tęsknię. Jak wrócisz pokaże ci jak wiele dla mnie znaczysz.
- Dobrze będę na to czekać. A teraz powinieneś już kończyć, bo wydaje mi się, że twoja mama się drze.
- Do zobaczenia. Kocham Cię Ślicznotko
- Ja Ciebie Mój Królewiczu.
***
Minęły trzy dni pięć godzin i trzynaście minut od mojej ostatniej rozmowy z Patrykiem. Nie napisał, nie zadzwonił kompletnie nic. Tak bardzo się martwię, że coś mu się stało. Odchodzę już od zmysłów, przecież on nie umie wytrzymać beze mnie pięciu minut, a to już czwarty dzień.
- Córciu masz gości. - słyszę głos mojej mamy, a po chwili do mojego pokoju wchodzą rodzice Patryka.
Co jest kurwa?!
- Dzień Dobry - mówię lekko przerażona ich obecnością. To nie wróży nic dobrego.
- Cześć Gaby - odpowiada tata miśka i podchodzi bliżej okna przy którym siedzę i opiera się o stojącą w pobliżu komodę.
Spoglądam na mężczyznę. Jego oczy są smutne, a twarz pokazuje, że musiał dłuższy czas funkcjonować bez odpoczynku. Przenoszę swój wzrok na matkę miśka i widzę w jej oczach łzy, a w ręku mokrą chusteczkę.
Czemu ona do cholery płakała?!
- Co się dzieje? - pytam z przerażeniem w głosie.
- Kochanie Patryk... - zaczyna jego tata. Błagam niech pan powie że on wyjechał z klasą na wycieczkę, a pańska żona oglądała jakiś pierdolony dramat. - On nie żyje... - kobieta zaczyna szlochać, a ja przestaje czuć.
To żart prawda?
Nie wiem jak się oddycha.
Mój świat właśnie runął.
Wszystko traci sens...
Łzy zaczynają lecieć z moich oczu.
- Czy on... Czy on był chory? - pytam próbując znowu zacząć oddychać. Ich milczenie jest dla mnie odpowiedzią. - Czemu mi nie powiedział? - zanoszę się większym szlochem i tracę unormowany oddech.
- Do ostatniej chwili wierzył, że jednak wyzdrowieje. Nie chciał, żebyś cierpiała. Chciał, żebyś miała jedynie dobre wspomnienia z nim związane. On bardzo Cie kocha - mój szloch lekko się uspokaja, a przed moimi oczami pojawia się jego uśmiechnięta twarz.
Widzę dzień gdy się poznaliśmy.
Przypominam sobie nasz pierwszy pocałunek.
Czuje dotyk jego ust na moich.
Słyszę jak szepcze mi do uch, że mnie kocha...
***
Stoję przed jego grobem i powstrzymuje ostatkiem sił łzy formujące się w moich oczach.
Stoję przed jego grobem i powstrzymuje ostatkiem sił łzy formujące się w moich oczach.
Wszyscy już poszli.
Zostałam tylko ja.
Sama.
Nie powinnam tu stać. Powinnam leżeć z miśkiem teraz na łóżku i śmiać się z jakiegoś głupiego żartu, który opowiedział.
- Jak mogłeś mi to zrobić dupku? Czemu mnie zostawiłeś? Wróć do mnie, błagam... - łzy powróciły. Znowu ryczę. Upadam na kolana z bezsilności i chowam twarz w dłoniach.
- Cześć.. - podnoszę wzrok i napotykam niebiańsko niebieskie oczy blondynki - Nie powinnaś tu płakać. On na pewno chciałby żebyś dalej żyła i cieszyła się każdym dniem..
Ma piękny głos. Delikatny i taki niewinny.
Ma anielską urodę.
Jest prześliczna.
- Chodź - podała mi rękę żebym mogła wstać. - Odprowadzę cię do domu.
Coś mi mówiło, że będzie teraz już tylko lepiej.
Z nią mi będzie lepiej.
Czy ja się zakochałam?
















































